czwartek, 23 maja 2013

1

Jednak jakiś nerw był. Nie znałam w ogóle przyczyny. Przecież wiem, co powiedzieć. Jak to załatwić...
Jednak, jakiś niepokój. Jakby coś miało się wydarzyć.
Kiedy zbliżała się wyznaczona godzina, wyszłam z domu i wsiadłam do auta, po czym ruszyłam na wyznaczony adres.
Skąd ludzie biorą takie pomysły?! To idiotyczne. Przecież, w ten sposób robią ludziom wodę z mózgu, a oni to kupują. To ciekawe, jacy ludzie potrafią być naiwni. I po co, to wszystko? Tylko jedno pytanie.. PO CO?
Droga zajęła mi półgodziny i kiedy wreszcie, dotarłam na miejsce, zaparkowałam na parkingu. Zmierzyłam wzrokiem duży, biało-ceglany budynek. Z nie zliczoną ilością okien i długim białym, dywanem prowadzącym do dużych obrotowych drzwi. Recepcjonistka, zaprowadziła mnie do windy i kazała jechać na 17 piętro do gabinetu 147. Czułam, że mój żołądek skręca się na milion małych guzków, a gardło paliło, jakby miało spłonąć. Czułam, że robi mi się zimniej. Palce u dłonie, zbielały od kurczowego, trzymania poręczy, w windzie.Przeglądnęłam się w lustrze, poprawiłam włosy, uszczypnęłam policzka, żeby się zaróżowiły i wyszłam z windy. Prosto korytarzem, stały szare drzwi z czarnymi cyframi 147. Wygładziłam bluzkę i pchnęłam drzwi.
Moim oczom ukazał się przestronny gabinet, z poustawianymi półkami, które oblegały książki. Hebanowe biurko, a za nim siedząca, bordowo-włosa, kobieta. Włosy miała spięta w koka, na nosie okulary, na na sobie jasno różową koszulę i ołówkową spódnicę. Na biurku walały się papiery. Styles, zajmował jedno z krzeseł pod drugiej stronie mebla. Uśmiechnął się na mój widok. Odwróciłam wzrok i usiadłam na krześle obok, niego.
-Witaj! Nazywam się Leesh Humpton. Jestem managerem Harrego.-pół wstała i uścisnęła moją dłoń.
-May Dowell.
-No dobrze. Przejdźmy do rzeczy.-podjęła kobieta.-Za pewne rozmawiałaś z Darylem i połowę ci wyjaśnił.
Tutaj masz umowę. Jeśli czegoś nie rozumiesz, to powiedz. Mam nadzieję, że wszystko będzie ci odpowiadać.
-A skąd pewność, że chcę to podpisać?-spytałam, przeglądając czerwony segregator, zapełniony białymi kartkami w koszulkach.
Kobieta, milczała. Harry prychnął pod nosem, na znak irytacji. Czy jemu też się to nie podobało? Miejmy nadzieję.
-Nie jestem pewna.-mruknęłam i odłożyłam segregator. Oparłam się o krzesło i skrzyżowałam ręce na piersiach.
-May zastanów się. Wyobraź sobie, że będziecie najbardziej rozchwytywaną parą w całym Londynie, albo gdzie indziej.-kontynuowała Leesh.-Co miesiąc będziecie dostawać za to wynagrodzenie.
Pieniądze! Czuły punkt. Nic nie poradzę, ale jestem straszną materialistką. Nie znoszę tego u siebie, ale nie mogę nic z tym, zrobić. Po prostu, je kocham!!
-Do tego.-mówiła.-Będziecie mieć ustalony tak, jakby "grafik". Spójrz. Harry się wypromuje i ty również. Czy to nie jest, tego warte? Harry, co ty na to?
Zwróciłam głowę na niego i podparłam podbródek dłonią. Uniosłam brwi i oczekiwałam odpowiedzi.
Milczał... Ukradkiem się uśmiechał. To chyba wystarczyło, żeby Leesh uznała to za zgodę.Spojrzenia poleciały na mnie.
W sumie, to co mi szkodzi? Nie będziemy się, nie wiadomo, jak często widywać. Wystarczy, że raz na dwa, czy trzy dni..Może będę bardziej rozchwytywaną modelką? Może będę bardziej rozpoznawalna?
-Oj daj mi, to!-westchnęłam i sięgnęłam po długopis. Uśmiech od razu wymalował jej się, na twarzy.
On też się uśmiechnął. Złożył swój podpis, po czym Leesh wręczyła nam kopie umowy.
Z tego co zrozumiałam, to kontrakt trwał pół roku. Jeśli będzie dobrze, to go przedłużą. Może będzie dobrze? Czemu się zgodziłam. Przedtem, upierałam się, że NIE. I nie było nic do gadania, a tam... Ich spojrzenia mnie... Przerażały.. Może to presja? Poza tym, to nic na poważnie. Zbytni się przejmujesz May.
Wyszliśmy na korytarz i wsiedliśmy do windy.
-Więc znam, już twoje imię. -mruknął.
-To miało być, jedno spotkanie. Niczego nie zobowiązujące spotkanie. A nie jakiś, związek, do cholery!-krzyknęłam, w windzie.
-Czekaj, to ja wykorzystuję dziewczyny na jedną noc.-zauważył.
-Nie, ja. Chłopaki to dupki. -mruknęłam.
-Ranisz!
Wysiedliśmy z windy i skierowałam się do swojego samochodu.
-Numer!-zawołał, łapiąc mnie za dłoń.
Odruchowo uwolniłam się  z jego uścisku
-Nie dotykaj mnie!
Wymieniliśmy się numerami i wsiadłam do samochodu.
Czy ludzie się nie zorientują? Że to wygląda sztucznie? To jest ustawione? Nie chcę rzucić mojego, dotychczasowego życia. Dobrze mi było, tak jak było. Nie oczekiwałam, niczego od życia. Tęskniłam tylko za rodziną. Już wcale nie czułam się Amerykanką. Złapałam brytyjski akcent.. To nie byłam, ja. Tęskniłam za mamą i tatą, a szczególnie Destiny, moją młodszą siostrą. Była równie śliczna, choć mało podobna do mnie. Różniło nas dwa lata, ale zawsze łączyła nas silna więź. Teraz widujemy się na Skypie, bo raz w miesiącu odwiedzam Long Beach.
Kiedy znalazłam się w domu, zdjęłam te piekielne buty, i rzuciłam je w kąt. Usiadłam na kanapie i wyjęłam czerwony segregator. Postanowiłam przeczytać całą umowę. Po kilku kartkach stwierdziłam, że chyba oboje popełniliśmy poważny błąd.
24)Osobistość, bez względu na jej pogląd, musi zgodzić się z narzucanymi jej rozkazami Modest Management. 
25)Osobistość zobowiązana jest, na wszelkich portalach społecznościowych, ukazać zainteresowania drugiej osoby. Nakazuje się m.in. Obserwować konto na Twitterze i Instagramie, a także innymi portalami. Dodawać, jedno wspólne zdjęcie i post, o drugiej osobie, przynajmniej raz  w tygodniu. 
28)Osobistość, musi pokazywać się na wszelkich galach, lub imprezach razem ze swoim "partnerem", jak i również na ścianach, dla paparazzich. 
37)Osobistość musi pokazywać się na koncertach/sesjach zdjęciowych, razem z drugą osobą.
I ostatnie które mnie rozwaliło.
69)Osobistość, nie ma prawa zerwać umowy, ogłosić ustawki itp. Jak i również nie przestrzeganie zasad, może prowadzić do kary. 
Co to jest?! Pierwszy raz czytałam taką umowę. Oni sobie robią jaja? Po prostu nas w to, wkopali. To był ukartowane. A my nic nie możemy z tym zrobić. Byłam wściekła, za zarazem oszołomiona. Jak można zrobić komuś takie świństwo? Do tego oni, na nas zarabiają!
Łzy napłynęły mi do oczu. Jak można? Jak można być takim okrutnym? Niczemu nie zawiniłam. A teraz przez kolejne pół roku, nie mogę nic z tym, zrobić.
Nagle usłyszałam dźwięk, nadchodzącego sms. Harry
Właśnie skończyłem, czytać. Nie mogę w to uwierzyć!
Otarłam łzy, by złapać ostrość i zastanowiłam się, co odpisać.
To był błąd, nie uważasz? Jak ja mogłam coś takiego zrobić!?

No i skończą się nasze zabawy... Nie wiem, czy będę mógł się przyzwyczaić. Przygotuj się na jutro.  grafiku, jest napisane, że musimy spędzić ze sobą cały dzień, tak by nas zauważono. Do jutra, księżniczko. xx
Rzuciłam telefon na stół i przyciągnęłam do siebie jedną z poduszek. Mamy zaplanowane, normalnie, całe dnie. To jest totalna porażka! Tak głupio postąpić... Jak ja mogłam?
Teraz mam! Do tej pory, narzekałam, że popadam w codzienną monotonie. Rano wstaje, szykuję się na sesje, wieczorem idę na imprezę, wszyscy wiemy, jak to się kończy.. I kolejny dzień, jest wolny, a następny znowu to samo. Ileż można?! Cały czas nabywają kolejne sesje, a ja nie mam na nic czasu. Na sen, na jedzenie, na odpoczynek. Ile razy Cara mi mówiła, że normalnie mi żebra widać? Nie wiem. Nie da się zliczyć. Jednak nic nie poradzę. Rano zjem jogurt z musli, w przerwie wypiję koktajl, a wieczorem zostaje mi coś na szybko, jak płatki na mleku. I tak, wygląda codzienność modelki. Ale jeśli robisz, to co kochasz, to musisz się poświęcić.
Ale teraz, wszystko uległo zmianie. Nie będę chodziła na imprezy, muszę więcej czasu spędzać z tym, czubkiem, mam GRAFIK ŻYCIA. Czy to nie brzmi dziwnie?!

Wieczorem przyszła do mnie Cara. Wszystko jej wyjaśniłam i znowu się popłakałam. Ona również był oburzona, tą umowa i tym wszystkim.
-To jest jakieś pojebane! Jak można, coś takiego zrobić!-krzyczała.-May, to chore.
Rzuciła segregatorem i wzięła do ręki kubek z herbatą.
-No przecież wiem.-jęknęłam.-Ale co miała zrobić? Czytać to wszystko tam? Ona tak szybko mówiła, nie nadążałam.
Cara westchnęła głośno i upiła łyk.
-Niedziela. Od godziny 10.00 -18.00, spędzenie ze sobą czasu,w miejscach publicznych. W  tym dniu, obowiązuje trzymanie się za rękę, często przytulanie i okazywanie sobie czułości, a także pocałunek.-zacytowałam, czytając grafik.
-Co to jest?! Regulamin? Instrukcja?-spytała Cara.
Zrezygnowana, odłożyłam wszystkie kartki i skończyłam pić herbatę. Dziewczyna chwilę potem, poszła do siebie.
Nie miałam, co ze sobą podziać, więc poszłam spać.


_______________________________________
Zepsułam... Jest nudne, nie warte uwagi, a poza tym, jest mało Harrego. Nic ciekawego. Ale mam nadzieję, że następny rozdział, bardziej przypadnie Wam do gustu. Będzie dużo Harrego i May. Dziękuję za 1 pozytywny komentarz

5 komentarzy:

  1. To... jest... Takie inne..
    Ale zarazem, takie fajne! Masz fankę #1!
    I pieprz, że jest nudny itd, bo wcale nie jest. Dobrze się, czyta i to ważne. Ogólne podoba mi się również to, że jest pokazane z innej i chyba Twojej, wymyślonej strony. Jest wiele opowiadań z podobnym wątkiem, ale twoje odgrywa tu bardzo ważną rolę.
    Od razu pokochałam postać Cary! Jest genialna! Pozwól, że gdy będę o niej czytać, to wyobrażę sobie siebie!

    OdpowiedzUsuń
  2. W końcu doczekałam się pierwszego rozdziału! Cholera, dziewczyno, to jest genialne. Powiedz mi jak Ty to robisz? Chciałabym chociaż w połowie pisać tak jak ty.
    Szkoda mi May, ale mogła przeczytać tą umowę za nim ją podpisała. Ale z drugiej strony była pod presją więc można jej wybaczyć ten błąd. To samo tyczy się również Harry'ego.
    Trzymanie się za rękę, przytulanie się i całowanie? Jestem na tak! Już nie mogę doczekać się drugiego rozdziału. Musisz szybko go wstawić bo nie wytrzymam :)
    Pozdrawiam i życzę weny ;*
    PS Zajrzyj do mnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ci obiecałam tak, zaglądnęłam. Nie mam tu konta, więc pisze z Anonima, ale już ci mówiłam wcześniej, że to opowiadanie, jest extra!

    Vicky

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie sie zapowiada :) Fajny rozdział, szkoda, że May tak sceptycznie podchodzi do tego "związku" ;/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy